Wolontariusze: braki kadrowe, słaba komunikacja, klauzule poufności
Nasza informatorka, choć nie jest aktualnie wolontariuszką w krakowskim schronisku, ma za sobą wolontariat w Myślenicach i próbę wolontariatu w krakowskim schronisku. Jak pisze, w przytulisku w Myślenicach każda osoba chcąca pomagać może – z zachowaniem zasad bezpieczeństwa – przyjść w wyznaczonych godzinach i wyprowadzić psa.
„Nie wymaga się podpisywania długoterminowych zobowiązań ani klauzul poufności. Dzięki temu każdego dnia wiele osób angażuje się w pomoc zwierzętom, a placówka korzysta ze wsparcia lokalnej społeczności i funkcjonuje na bardzo jasnych, przejrzystych zasadach” – pisze pani Ola.
Inne doświadczenie kobieta ma z próbą podjęcia pracy w krakowskim przytulisku.
„Kiedy zgłosiłam chęć doraźnej pomocy przy wyprowadzaniu psów i sprzątaniu boksów, poinformowano mnie, że konieczne jest podpisanie umowy oraz zobowiązanie do przepracowania minimum 20 godzin miesięcznie. Dla wielu osób, które chcą pomagać w wolnym czasie, jest to warunek trudny do spełnienia, przez co potencjalni wolontariusze rezygnują już na samym początku” – twierdzi.
Zwraca również uwagę na inne kwestie poruszane w rozmowach z wolontariuszami krakowskiego schroniska. Według ich relacji w schronisku mają być wprowadzane nowe obowiązki i ograniczenia, które sprawiają, że coraz mniej osób może realnie pomagać zwierzętom.
Osoby, które pracują w schronisku kilka lat narzekać mają też na atmosferę. I twierdzić, że ich głos nie jest wysłuchiwany, zgłaszane uwagi dotyczące funkcjonowania schroniska są ignorowane, a osoby poruszające trudne tematy mają obawiać się konsekwencji lub utraty możliwości dalszego wolontariatu. Wolontariusze mają też mieć wymóg podpisywania klauzul poufności, co – w ich odczuciu – utrudnia otwarte informowanie o problemach dotyczących funkcjonowania placówki.
Kobieta na bazie rozmów z wolontariuszami twierdzi też, że schronisko cierpi na braki kadrowe, co ma wpływ na jakość codziennej opieki nad zwierzętami.
KTOZ: Zdecydowaliśmy o zakończeniu współpracy z grupą 9 wolontariuszy
Poprosiliśmy KTOZ o odniesienie się do stawianych zarzutów i informacji przekazanych przez wolontariuszy. Zadaliśmy 7 pytań (wszystkie poniżej).

A oto odpowiedź jakiej udzielił nam Jerzy Mikus, zastępca Kierownika Schroniska.
„Niniejszym oświadczam, iż kierując się przede wszystkim obowiązkiem zapewnienia należytej opieki i bezpieczeństwa przebywającym w schronisku zwierzętom, a także koniecznością zagwarantowania prawidłowego funkcjonowania placówki oraz właściwej współpracy pomiędzy wszystkimi osobami zaangażowanymi w jej działalność, podjęta została decyzja o zakończeniu współpracy z grupą dziewięciu wolontariuszy. Wobec grupy pięciu z nich odbyło się to poprzez rozwiązanie obowiązujących umów, a wobec kolejnych czterech poprzez nieprzedłużenie wygasających umów” – czytamy.
W toku współpracy, jak pisze Mikus, stwierdzono liczne przypadki „rażącego nieprzestrzegania” obowiązujących regulaminów oraz zasad organizacyjnych.
O co chodzi? „Wolontariusze wielokrotnie ignorowali obowiązujące procedury, podejmowali działania według własnego uznania, pomijając obowiązujące wytyczne oraz polecenia osób odpowiedzialnych za nadzór nad wolontariatem. Zachowania te prowadziły do dezorganizacji pracy schroniska i utrudniały wykonywanie obowiązków zarówno pracownikom, jak i pozostałym wolontariuszom” – czytamy.
Na tym nie koniec. Jak pisze zastępca kierownika schroniska, w toku współpracy stwierdzono liczne przypadki świadomego podważania kompetencji personelu schroniska, w szczególności lekarzy weterynarii oraz osób odpowiedzialnych za opiekę nad zwierzętami.
„Wolontariusze wielokrotnie kwestionowali wydawane zalecenia medyczne, podważali zasadność prowadzonego leczenia, ingerowali w proces podejmowania decyzji dotyczących zwierząt, a także prezentowali osobom trzecim własne stanowisko jako równorzędne z oceną personelu posiadającego odpowiednie kwalifikacje zawodowe. Tego rodzaju działania prowadziły do dezorientacji osób odwiedzających schronisko, utraty zaufania do personelu oraz mogły skutkować podejmowaniem decyzji zagrażających zdrowiu zwierząt” – twierdzi.
Jak czytamy dalej, odnotowano również sytuacje, w których przekazywano osobom zainteresowanym adopcją informacje niezgodne z dokumentacją zwierząt oraz ustaleniami personelu schroniska.
Co jeszcze? Lista jest długa.
- Stwierdzono przypadki niestosowania obowiązujących procedur bezpieczeństwa przy wyprowadzaniu oraz zabezpieczaniu zwierząt, w tym podejmowania działań organizacyjnych nieuwzględniających zasad obowiązujących przy pracy ze zwierzętami o podwyższonym stopniu ryzyka,
- Wolontariusze odnosili się w sposób agresywny, obraźliwy lub konfrontacyjny zarówno do pracowników schroniska, jak i innych wolontariuszy. Zachowania te obejmowały podważanie kompetencji osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie schroniska, wywoływanie konfliktów, stosowanie nieodpowiedniego języka, okazywanie braku szacunku oraz eskalowanie sporów,
- Wolontariusze nie respektowali zasad obowiązujących wszystkich członków społeczności schroniska, odmawiali podporządkowania się organizacji pracy, nie akceptowali decyzji osób odpowiedzialnych za koordynację działań oraz wielokrotnie podejmowali działania powodujące konflikty interpersonalne,
- Dodatkowo stwierdzono przypadki niszczenia lub niewłaściwego użytkowania mienia należącego do schroniska
„Mając na uwadze całokształt okoliczności, liczbę i charakter stwierdzonych naruszeń, ich powtarzalność oraz negatywny wpływ na bezpieczeństwo zwierząt, pracę schroniska i atmosferę współpracy, podjęta decyzja o zakończeniu współpracy z wymienionymi wolontariuszami była uzasadniona, konieczna oraz podyktowana wyłącznie dobrem zwierząt i prawidłowym funkcjonowaniem Schroniska” – kwituje Jerzy Mikus.
Do tego tematu będziemy wracać.